Pełnie księżyca
Sezon pełni księżyca dobiegł końca. W nocy z 4 na 5 grudnia mieliśmy ostatnią pełnię księżyca w tym roku, to chyba trzecia i ostatnia z superpełni. A jak pełnia, no to coś się dopełnia i księżyc rzuca światło na to, czego nie widzimy na co dzień. Ten rok to intensywny czas transformacji i przemian, nie zliczę, ile było wszystkich procesów uwalniających i uzdrawiających. Czy to konieczne? Pewnie nie, ale sam sobie wybrałem taką drogę i robię to, bo chcę, a nie muszę. A jak zawsze powtarzam, aktualnie mam na to dużo czasu. Ostatni kwartał roku zaliczyłbym mocniej do pracy z cieniami, czyli tym, co nieświadome, ukryte, głęboko schowane. Mam to szczęście, że większość tych rzeczy mam schowane w jednej osobie.
Cienie
Ostatnio wziąłem na warsztat rzeczy, które powodują wysokie wyrzuty dopaminy w mózgu, są sztuczne i pochłaniają bardzo dużą ilość czasu i wewnętrznych zasobów. Nie żebym wpadł na to w jakiś wybitny sposób, ale powtarzające się sny spowodowały uruchomienie jakiejś zapadki w umyśle i tak jakoś się tym zająłem. Ciało dość mocno to odczuwało. Na zmianę pojawiało się przebodźcowanie przeplatane z totalnym brakiem energii. No nic, nikt nie mówił, że będzie łatwo. A jak mnie wcześniejsze moje przygody nie zmiotły z planszy, to takie drobiazgi tym bardziej tego nie zrobią.
Trochę sobie zażartuję, bo dwie bliższe mi osoby nazwały mnie wojownikiem. No w życiu bym o sobie tak nie pomyślał, ale niech zostanie, ego na pewno lśni w chwale. Wojownik dlatego, że niezmiennie walczę z tym co wymaga uwagi i uzdrowienia we mnie, świat zewnętrzny też nie pomaga licznymi wydarzeniami pełnymi chaosu….
Żegnam stare i witam nowe. Psyche potwierdza to w snach. Pierwszy sen: podróż autobusem, siedziałem po prawej stronie (prawa strona ciała, przypominam, że jest uznawana za tę męską część). W środku siedziało kilkuletnie dziecko, a autobus prowadził dojrzały mężczyzna. Przed nosem miałem ścianę i widziałem drogi. Cała trójka to aspekty mnie, zarówno kierowca, jak i dziecko otoczyli mnie wyjątkową troską. Gdzie zmierzam? A skąd mam wiedzieć i nie potrzebuję wyprzedzać tego kroku. Polecam serdecznie puścić kontrolę i da się poprowadzić. Ufam, ale nie bezgranicznie. 🙂

Radykalne wybaczanie
Mam przyjemność uczestniczyć w sesjach radykalnego wybaczania prowadzonych przez największą czarownicę, jaką do tej pory poznałem xD W życiu bym nie pomyślał, że dalej noszę w sobie smutek po stracie sprzed 30 lat. Doszedłem do tego dzięki ćwiczeniu o nazwie „Linia życia”. Za zadanie miałem napisać ważne momenty w swoim życiu: sukcesy, porażki, straty, jak się czułem itd. Doszedłem do 5. roku życia i przypomniał mi się dziadek. Dla tego małego Pawełka jedyne męskie, które nie raniło. Które otoczyło najczystszym i najpiękniejszym rodzajem miłości, czyli tą bezwarunkową. No w życiu bym nie pomyślał, że znowu (tak jak po sesji Reiki) mam aż tak dużo emocji do uwolnienia. Tu nie ma żadnego wstydu, łzy płynęły mi same do oczu.
O tyle, o ile w radykalnym wybaczaniu odpuszczamy duchowo, to na ziemi niech się dzieje sąd. Nie chodzi o wymierzanie sprawiedliwości samemu, ale o sam fakt. Bardzo podoba mi się ta ideologia, bo te pierdolone cukierkowate New Age wprowadza sztuczne i iluzoryczne poczucie „kochaj każdego swojego oprawcę”. No nie, nie tędy droga. Następna sesja to rozmowa z osobą, z którą mamy najwięcej niedopowiedzianych emocji. Towarzyszy temu krzesło i kosz. Na krześle wyobrażamy sobie osobę do której to mówimy, a emocje wyrzucamy do kosza. Można dodać formułkę: „Niech wszystko co zbędne odejdzie do ziemi, jako nawóz dla przyszłych pokoleń”.
Na potwierdzenie sen po sesji. Wśród ludzi dookoła mnie usuwałem stare filmy z dysku twardego. Nie zrobiłem tego jednym kliknięciem, usuwałem powoli jeden po drugim. Nawet przypadkiem dwa mi się otworzyły… Łącznie było 15 filmów. Interpretacja jest bajecznie prosta: stare schematy zostały zauważone i z czystym sumieniem mogły zostać pożegnane.

Sny i ich przesłanie
Ten sen zrobił na mnie największe wrażenie. Moją ulubioną symboliką senną są gry komputerowe, anime i sport z tymi obrazami najłatwiej jest mi zrozumieć, co psyche chce mi przekazać. Wracając do snu: siedziałem ze swoim przełożonym z pracy, z działu IT. Graliśmy w gierkę. Przeszedłem całą mapę, odblokowując i przechodząc kolejne poziomy. Po dłuższej chwili na komputerze pokazała mi się całkiem nowa mapa, poziomy od 25 do 45.
Pytam ziomka, czy też będzie grał? Krótko odparł: „Ja będę grał w tle, aby nie zużywać zasobów”. Co kurwa? To ja mam zużywać wszystkie zasoby, a Ty będziesz grał w tle? Niezmiennie powtarzam, że wygląd osób w snach jest często przypadkowy i postacie te nie mają nic wspólnego z realnymi osobami. Najczęściej w snach mamy nasze własne aspekty. Ziomek z IT to moja dusza, ja to ego. Ego było strasznie wkurzone, że musi odpierdzielać kawał roboty na ziemi, a dusza delikatnie pracuje w świecie subtelnym. Nowa mapa to nowa mapa, nie ma tutaj wielkiej filozofii. A co to będzie? A bo ja wiem. 🙂

Realne zmiany
Żeby nie było tak, że te nowe to tylko w snach i mojej głowie. Ciało, umysł i dusza powinny iść w parze. Zatem zabrałem się za wymianę szafy na ubrania. Skręciłem ją z czystą przyjemnością, gdzie te rzeczy doprowadzały mnie wcześniej do skraju wytrzymałości. Symbolicznie zostawiłem jedną szufladę wolną, tę na samej górze po lewej stronie. Wyrzuciłem masę starych rzeczy, z szafki na perfumy usunąłem zbędne przedmioty, jak i zostawiłem odrobinę wolnej przestrzeni.
Spacery oraz droga do miasta przebiegają inną trasą, zdarza się, że wybiorę „najtrudniejszą” i totalnie naokoło. Jedzenie? Powrót do nowych dań i smaków. Pojawiają się nowe osoby, jak i stare, z którymi miałem drobne historie, więc to domykam energetycznie i wewnętrznie. Nie znam się na tych całych kalendarzach chińskich, ale rok 2025 to był rok drewnianego węża, czyli symbolu transformacji, mądrości, uzdrawiania i zrzucania starej skóry. Rok 2026 to rok ognistego konia. Co przyniesie? Czy będzie to czas działania? Nie wiem, ale się domyślam. 🙂

Rewelacyjna piosenka na pełnię księżyca
Share this content:
