Witam serdecznie jako iż ten rok kończy się nieubłaganie wypadałoby go sobie podsumować. Niezmiennie dużo się działo, nie za bardzo o to prosiłem, ale był to rok transformujący i zrzucania starego, a witania nowego. Zamiast klasycznego podziału na miesiące, postanowiłem zamknąć 2025 rok w kilku kategoriach.
Mapa marzeń
Na start idzie mapa marzeń, którą stworzyłem na początku roku. Jakież tu były ambitne plany 🙂 Instagram ze stu tysiącem obserwujących. Wynik? Projekt upadł na ziemię i nie wstał. Nowy samochód – firmowy Ford Mondeo lub małe marzenie w postaci Audi A5. Korzystając z dostępnych mi metod wpływania na rzeczywistość nie wylosowałem możliwości zakupu żadnego z samochodów firmowych. Na A5 nie ten budżet, aczkolwiek zdałem sobie sprawę, że samochód nie jest mi tak bardzo potrzebny. Własny gabinet, praca z ludźmi, sesje z Reiki. Hmm i tutaj się tak zastanawiam, to chyba poszło całkiem dobrze, oczywiście nie na taką skalę jak oczekiwałem i sobie wyobrażałem, ale jest ok. Priorytetem na liście marzeń było stworzenie zdrowego wspierającego związku. Nic z tych rzeczy się nie wydarzyło, więc temat odpuszczam. Podróże do Włochy i Hiszpanii nie zostały zrealizowane, ale to mi nigdzie nie ucieka, były inne miejsca.
Zdrowie i dbanie o siebie
Jeśli chodzi o zdrowie i dbanie o siebie, to tutaj mam całkiem fajne spostrzeżenia. W połowie roku zacząłem korzystać z akupunktury, pijawek, baniek i informacji z tradycyjnej medycyny chińskiej. Na stałe weszły zupy z TMC, długo gotowane wywary na kościach, szponderze, porcji rosołowej czy innym mięsie zawierającym kości. Żołądek według tej filozofii jest jak piec, który trzeba rozpalić rano, żeby cały system działał poprawnie. Pijawki według TMC zawierają trzysta substancji leczniczych dla organizmu, nauka potwierdza działanie trzydziestu. Sport towarzyszył mi niezmiennie jak w każdym roku. Ulubionym jest siatkówka grana co czwartek w gronie nowych ludzi, gdzie zaczęły się już tworzyć pierwsze bliższe znajomości. Ostatni kwartał rok to piękne i bez wysiłkowe redukowanie i odstawienie spożywanego alkoholu.


Twórczość
Tutaj jestem zaskoczony, ale oczekiwania szybko prowadziły do rozczarowań. W styczniu tego roku usiadłem do pisania ebooka o samorozwoju i metodach pracy ze sobą, których doświadczyłem. Jakby mi ktoś powiedział rok temu, że stworzę coś takiego, odparłbym krótko: „Puknij się Ty w czoło”. A jednak ponad osiemdziesiąt stron treści, całość dopracowana graficznie. Sprzedażowo? Siedem egzemplarzy. Ktoś powie, że to dramat, ale ja i tak jestem wdzięczny każdej osobie, która zdecydowała się przeczytać choćby fragment i wesprzeć mnie finansowo. Ponad dwadzieścia sztuk rozesłałem.
W lipcu po kolejnej sesji duchowo-energetycznej odpaliłem twórczość ponownie, stworzyłem mini kurs z transerfingu rzeczywistości wraz z dodatkami jak tworzyć afirmacji i ćwiczeniami oddechowo energetycznymi. Eksperymenty z reklamą na instagramie nie dawały rezultatów, więc finalnie dzieliłem się kursem ze znajomymi. Wam również dziękuje za przeczytany choćby fragment. Strona internetowa działa niezmiennie, częstotliwość wpisów pozostaje totalnie losowa. Zdarza mi się napisać trzy wpisy w jednym miesiącu, a i bywają takie gdzie nie napiszę nic przez dwa miesiące. Tutaj progres poprzez „ujawnienie się”. Na stronie pojawiło się Imię i Nazwisko wraz z moim zdjęciem, brawo ja!






Podróże
Niestety podróże do Włoch i Hiszpanii się nie udały, ale za to byłem w Chorwacji, a już w styczniu w przyszłym roku odwiedzę Holandię. Wakacje udane, niezwykle spokojne, pełne zwiedzania i podziwiania widoków matki natury, bez imprezowania, za to z nowymi smakami i innym stylem wypoczynku. W Polsce odwiedziłem Kielce, a dokładniej Morawice podczas Festiwalu Mocy, ale to temat na osobny wpis. Na mapie odwiedzonych krajów dołączyły Czechy, a dokładniej Praga podczas koncertu Imagine Dragons.



Transformacja
Nie zliczę ile tego było w tym roku, a szczerze to połowy nawet nie pamiętam. W tym roku przestałem szukać nowych miejsc, korzystałem z tych mi znanych. Odbyłem trzy sesje z Anna, która zawsze dostarczała mi dopasowanych ćwiczeń oddechowych i na energie, co ciekawe robiłem je zawsze przez minimum 21 dni co jak na mnie jest sporym osiągnięciem. Gdyż zazwyczaj szybko się nudziłem robiąc te same rzeczy dłużej niż tydzień.
Jakieś tu liczby można wrzucić, ale to tylko pomiary wahadełkiem z paranaukowych skal, więc proszę traktować te liczby z przymrużeniem oka lub dla samej pożywki mojego wielkiego ego. Na początku roku poziom Bovisa wynosił czternaście tysięcy, wykorzystywany potencjał dwadzieścia dwa procent, a średni poziom świadomości dwieście siedemdziesiąt. Ostatnie pomiary robiłem we wrześniu w Chorwacji. Bovis dwadzieścia siedem tysięcy, potencjał pięćdziesiąt pięć procent, świadomość na poziomie czterystu czterdziestu.
Krótkie przypomnienie:
Skala Bovisa to umowna miara poziomu energii życiowej danego miejsca, osoby lub obiektu, stosowana w radiestezji do określania jego witalności.
Procent wykorzystywanego potencjału opisuje, w jakim stopniu dana osoba korzysta ze swoich zasobów energetycznych, mentalnych i emocjonalnych w codziennym funkcjonowaniu.
Skala świadomości Hawkinsa to model opisujący poziomy świadomości człowieka, od stanów opartych na strachu i wstydzie po miłość, radość i oświecenie.
Duchowość
W lutym ukończyłem kurs Reiki II stopnia. Łącznie przeprowadziłem osiem sesji stacjonarnych trwających minimum godzinę oraz kilkanaście na odległość. Trafiło się kilka w pracy, dłuższych lub krótszych. W tym samym miesiącu udało mi się przebudzić podczas medytacje wewnętrzną energie zwaną Kundalini. We wrześniu los się do mnie uśmiechnął i dostałem w prezencie kurs szamanizmu według Alberto Villoldo, choć nazwisko nie ma tu większego znaczenie. Co wniósł ten kurs? Zaczęło pojawiać się u mnie świadome śnienie, Jezus kurwa Maria to są naprawdę genialne kadry/sceny czasem jestem w szoku co mój umysł potrafi wyprodukować podczas snu. Wizualizacje również zaczęły działać mocniej, a ich efekty potwierdzały się zarówno we snach, jak i w codzienności. Jedna z najmocniejszych to wizualizacja złotej energii wpływającej do komórki jajowej zapładnianej przez plemnik. Wizualizacja pozwala wybrać „najlepsze” geny. Epigenetyka pomoże zrozumieć to zagadnienie. Reszta jest na tyle abstrakcyjna, że daruję sobie opis.



Cienie, traumy i lęki
Tego było w chuj i nie było to lekkie. Po raz kolejny blok mieszkalny w którym jestem zameldowany zafundował mi traumę na długi czas, emocje uczucia które tutaj się pojawiały były z najniższej półki. Finalnie, jak to często bywa, wszystko zadziałało dla mojego najwyższego dobra. Jakbym chciał sięgnąć pamięcią to robiłem dużo pracy z cieniem czyli akceptacją wypartych części, aspektów osobowości, było tego naprawdę dużo, ale nie wymagało to ode mnie wielkiego wysiłku. Na koniec roku los po raz kolejny się do mnie uśmiechnął i pewna „czarownica” poprowadziła mnie w sesjach radykalnego wybaczania. Wow to było naprawdę mocne doświadczenie, przeorało mnie to emocjonalnie w chuj. Nawet ciało w pewnym momencie powiedziało dość i rozłożyło mnie choróbsko na łopatki. Praca trudna, ale bardzo potrzebna. To nie jest tak, że ja muszę to robić, po prostu na tym etapie nie ma już odwrotu.



Nowa rola
Największym wyróżnieniem tego roku była nowa rola. Zostałem ojcem chrzestnym małego Oliwiera. Nie powiem, że nie zastanawiałem się czy któraś z par spodziewających się dziecka, wybierze mnie na chrzestnego, Tu o tyle ciekawie, że nie za bardzo przepadałem za dziećmi, ale to się sukcesywnie zmienia. Momenty takie jak karmienie młodego czy krótki spacer za rękę do jego pokoju czy chwile, w których przychodził mnie przytulić zostaną ze mną na długo. Okoliczności tego wyboru też były fajne, ale może kiedyś o tym napiszę.

Nowe, nowe i jeszcze raz nowe
Nowości było sporo, ale to raczej nie jest nic nadzwyczajnego. Nowe miejsca, nowe znajomości, jedne na chwilę, inne być może na dłużej.. Z rzeczy totalnie nie w moich klimatach to koncert muzyki klasycznej, występ chóru w piwnicach żagańskiego pałacu oraz nowe miejsce do uprawiania sportu. Po latach uczęszczania na siłownię „legendy” Sanatorium miłości, powiedziałem dość, jestem wypalony tym miejscem. Byłem w szoku jak „przeskok technologiczny” dobrze mi zrobił na motywacje i chęć do ćwiczeń. Zaciski wbudowane w sztangę, czaisz? Wbudowane! Bramy do przysiadów, ohp czy wiosłowania sztangą. Wszystko to sprawiło, że chęć i radość z treningów wróciły. Jedyny minus to tłumy i wiecznie okupowana ławka przez bandę brokułów, ale coś za coś.
Czego nauczył mnie ten rok
Przede wszystkim stawiania granic. Skoro pewne historie zaczęły mi się powtarzać , to znak, że trzeba w końcu otworzyć usta i komunikować pewne rzeczy wprost. Nauczył mnie też, że wszyscy jesteśmy tacy sami, to, że działam w tematach duchowo‑rozwojowych, nie robi ze mnie nikogo lepszego. Po prostu mam inną drogę, inne doświadczenia, inną linię czasu. W połowie roku dotarło do mnie coś ważnego: nie ingerować w czyjąś ścieżkę bez wyraźnego zaproszenia.
A radykalne wybaczanie? Jeśli ustawienia systemowe dwa lata temu były dla mnie piękną metodą, to teraz widzę, że to był dopiero wstęp. Radykalne wybaczanie ma tyle warstw i narzędzi, że potrafi przeczołgać emocjonalnie bardziej niż miesięczne ćwiczenia wojskowe. Ale po drugiej stronie jest lekkość, której nie da się porównać z niczym.

Podziękowania
Dziękuję Ci, że jesteś i za każdą spędzoną chwilę na tej stronie. Mógłbym tu wymieniać ludzi w nieskończoność, więc napiszę ogólnie, kto ma wiedzieć, ten pewnie wie, że to do niego lub do niej. Dziękuję wszystkim, którzy są najbliżej mnie – za wsparcie, drobne gesty i te zwyczajne, normalne chwile. Tym z którymi drogi się rozeszły również dziękuje! Dziękuję nowym osobom, które pojawiły się w tym roku <3 <3 <3 Wdzięczność1
Predykcje na rok 2026
Na koniec predykcje na 2026. Według numerologii to rok jedynki, czyli początków. Coś nowego na pewno się zacznie, zresztą u mnie już się zaczęło. Będę opierał się na treściach Pani Izy Jung, bo sam nie wchodzę głęboko w te analizy. Według kalendarza chińskiego nadchodzi rok Ognistego Konia, symbolu ruchu, odwagi, samodzielności, zmian, eksperymentów i większej szczerości wobec siebie i innych. To wszystko ładnie się zazębia z numerologiczną jedynką, ale pamiętajcie, że to bardziej dotyczy was indywidualnie, a nie ogółu. Zawsze chodzi o Ciebie i nie należy mylić tego z narcyzmem. Pewnie będzie dużo chaosu, system będzie się sypał i bardziej starał się wciągnąć.

Przegląd przepowiedni i prognoz na rok 2026 – Iza Jung
Share this content:
