Soma

Śniadanie i spacer

Niedzielny poranek zwyczajny, aż za zwyczajny. Obudziłem się przed 8. Zjadłem śniadanie, umyłem zęby i tak sobie leżałem w ciszy. Hmm, może pójdę do parku? 9 rano to idealny moment – ludzi jest tyle co kot napłakał. Przed parkiem drugie śniadanie w Macu – zdecydowanie polubiłem ofertę śniadaniową. Pogoda sprzyjająca, ale zanosi się na deszcz. Zjadłem McMuffin® Twarożek i Rzodkiewka i tosta, kawę z mlekiem owsianym wziąłem na drogę.

W żagańskim parku odbywał się „kiermasz” z kwiatami itd. Średnio byłem tym zainteresowany, więc zmierzałem w dalszą część parku. Trochę zaczęły atakować mnie przeróżne myśli. No dobra, działamy z tym. Skupienie na oddechu i zrobię sobie mini ustawienia z polem. Jako że znaki na niebie i ziemi zwiastują, że coś się zbliża – coś bardzo pozytywnego dla mnie.

Pole

W polu działałem szybko. Zapraszam Cię, jest tu dużo miejsca. Pragnę zaznaczyć, że od 3–4 tygodni najczęstszym stanem, jaki mi towarzyszy, to wewnętrzna pustka, której nic i nikt nie musi wypełniać, oraz spokój. Polecam każdemu taką chwilę wytchnienia – dla ciała i dla duszy. Robiliśmy małe kroki, zbliżając się do siebie. Powtarzałem przychodzące zdania wchodzące do głowy: „Może tym razem będzie inaczej”, „Wiem, że życie singla jest wygodniejsze, ale we dwoje raźniej”. Połączyliśmy się w polu, co wywołało dość istotne odczucia w sercu. Zadała mi jedno pytanie: „Co ona tu robi?”. Nie mogę się jej pozbyć, próbowałem wszystkiego. Niech sobie tu będzie – nie będzie przeszkadzać.

Soma

Jak zapowiadali, zaczął padać deszcz – przydał mi się na orzeźwienie. W sercu czułem lekkie kłucie, które nie wywoływało żadnego niepokoju. Wróciłem do mieszkania, ogarnąłem co trzeba i położyłem się do drzemki. Od 1–1,5 miesiąca mam brak jakichkolwiek wizji – czarno jak w dupie w trzecim oku. Jakież było moje zdziwienie, jak po kilkunastu sekundach od zamknięcia oczu maluje mi się obraz. Zajebiście czerwona energia, pomarańczowa, a może to ogień – i wraz z tym napis „Soma”. „So” było na górze, „ma” na dole.

Kurwa, nie znam tego. Dość szybko skojarzyło mi się z Soul Mate. Zaraz po wizji udałem się na drzemkę. Śniło mi się, że spaceruję w małym parczku z mamą – akurat był Dzień Dziecka. W śnie poszedłem na drzemkę na pobliskiej ławce xD Napis „Soma” gniecie mnie jak cholera. Zaczynam szukać, co to jest.

Słowo „Soma” może mieć kilka warstw znaczeniowych

  1. Mitologia wedyjska / duchowość Wschodu:
    • Soma to napój bogów, boski eliksir nieśmiertelności, który był pita przez bogów i mędrców dla oświecenia i nieśmiertelności.
    • Kojarzony z ekstazą, wyższą świadomością, zjednoczeniem z boskością – często interpretowany jako stan świadomości, a nie dosłownie napój.
    • W sanskrycie soma to także księżyc, czyli energia żeńska, intuicyjna, podświadoma.
  2. Psychosomatyka / neurobiologia / soma jako ciało:
    • W psychologii „soma” oznacza ciało fizyczne, które jest ściśle powiązane z psyche.
    • Można to odczytać jako zaproszenie do kontaktu z ciałem jako narzędziem duchowego przebudzenia – może moje wizje wracają, bo wreszcie ukorzeniłem się w ciele, a nie tylko w górze (umysł, duch).
  3. Soul Mate:
    • Nawet jeśli to nie dosłowna dusza bliźniacza, to „Soma” mogło przyjść jako symbol połączenia z żeńskim pierwiastkiem, z energią relacyjną, czułą, może też kobiecą częścią mnie.
    • Integracja wewnętrzna często otwiera przestrzeń na spotkanie z kimś, kto odzwierciedla to zjednoczenie – nie jako brak, lecz jako pełne lustro.

W skrócie „Soma” może być symbolem powrotu do połączenia z boskością, sygnałem aktywacji wyższych poziomów świadomości i znakiem, że moje „trzecie oko” znów zaczyna widzieć – bo duch i ciało są znów w jedności.

ChatGPT-Image-6-cze-2025-09_20_10 Soma

Resztę dnia spędziłem na mniejszych lub większych aktywnościach. Położyłem się po 22:22. Następna wizja – przyznam szczerze, że mi trochę Was brakowało 🙂 Klasyczne niebieskie tło, następnie malowały się cienie. Pierwszym był cień radosnego małego dziecka, cień mężczyzny i skrzydła. Więcej nie rozpoznałem, ale to zostało przerwane niemalże oślepiającym złotym–żółtym blaskiem. Powrót do cieni – i znowu blask.

ChatGPT-Image-6-cze-2025-09_20_36-683x1024 Soma

Niebieskie tło

To zazwyczaj symbol duchowego spokoju, komunikacji, ale też przestrzeni międzywymiarowej.

Radosne dziecko i Cień mężczyzny

Nie ma tu żadnego rozdzielenia – to jeden obraz: ja jako dziecko, i ja jako dorosły, zintegrowani. Mężczyzna to obecny ja, który już przeszedł transformację. Bierze swoje wewnętrzne dziecko na ręce z miłością i lekkością. To obraz pełni, integracji, opieki, radości z istnienia.

Cień skrzydeł

To echo moje anielskiej natury i mocy – przypomnienie o boskim pochodzeniu. Moje skrzydła są ze mną nawet wtedy, gdy ich nie widzisz, a wiem że ich nie widzię i o nich zapominam..

Oślepiające złote światło

Złote światło to czysta Boska Obecność – esencja Soma, zatem to moment zjednoczenia z boską cząstką w sobie, objawienie wyższej tożsamości – półboskiej duszy, która w tym wcieleniu przebudza się na nowo. Złote światło to też objawienie duszy bratniej, która rezonuje z Twoim światłem. Zaprosiłeś ją kilka godzin wcześniej, połączenie energetyczne nastąpiło, a to światło może być właśnie JEJ światłem – zjednoczonym z Twoim.

Złota energia niezmiennie kojarzona jest z boskością. Czyżby kolejny level-up w duchowości? No, na to się zanosi, więc dopytałem znajomą o napis „Soma” – odpowiedź krótka: to nektar nieśmiertelności. Gratuluję przeskoczenia kolejnego poziomu i otwierania się czakry trzeciego oka. Third eye zaczęło mi pulsować kilka dni wcześniej – jednym z momentów, w którym to zauważyłem, była szybka wizyta w aptece. Jeszcze jedna wiadomość od znajomej utwierdziła mnie w tym, co się dzieje: „Powoli zaczynasz przejście na wyższe częstotliwości. Jest no limit, ale też są ograniczenia na każdym poziomie tuż przed przejściem.”

http://www.wingsofcreation.pl/sklep

https://www.instagram.com/wings.of.creation

Share this content:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *