Przyciąganie obfitości
W noc sylwestrową wyciszyłem umysł przed zaśnięciem i powtórzyłem kilka razy frazę: „Przyciągam obfitość, obojętnie w jakiej formie”. Następnego dnia poszedłem ze znajomym i jego rodziną na noworoczny spacer. Miała być kawka w Makku, ale jakoś tak wyszło, że poszliśmy do lokalnej pizzerii. W środku była wielka tablica z zielonym guzikiem. Jeśli zatrzymało się stoper idealnie na 10 sekundach i 00 setnych sekundy, to otrzymywało się bon na pizzę. Podszedłem bez kalkulacji i za drugim razem cyk równe 10,00 xD
Ta nagroda nawet mi się nie należała, bo w regulaminie było wyraźnie napisane, że trzeba najpierw zamówić na kwotę minimum 100 zł. Ale nikt nie zwracał na to uwagi. Rozpoczęcie roku bardzo udane, a i sam czas spędzony wspólnie był miły, aż czuć było w powietrzu wysokie wibracje.
Nowy rok i kolejna synchroniczność
Tej nocy ponownie postanowiłem spróbować tej metody. Zaczęły mi się wyświetlać kolorki i to jest dla mnie dobry moment na powiedzenie sobie kilku zdań. Padło: „Przyciągam do siebie pracę zgodną ze mną i moją drogą”.
Następnego dnia oglądałem film pewnej pani psycholog i w połowie materiału usłyszałem, że szuka kogoś do tworzenia rolek. Generalnie ten film oglądałem już wcześniej, ale w połowie wyłączyłem i tak mnie coś ciągło, aby dokończyć oglądanie materiału. A tak się złożyło, że w grudniu robiłem film na imprezę firmową i dostałem wtedy dużego boosta do pewności siebie od Pana Dyrektora. O samej historii mógłbym napisać osobny wpis, ale to nudne. Najważniejsze jest to, że cała ta sytuacja poszła na moją korzyść.
Wysłałem zgłoszenie, dostałem odpowiedź i można to tak nazwać, że przeszedłem do kolejnego etapu. Krótka rozmowa telefoniczna, przedstawiłem swoje pomysły, a jakieś tam pojęcie o social mediach mam, przecież prowadziłem swoje konto xD Dostaliśmy zadanie zrobić 1-2 rolki z filmu „Praca a system czark”. Temat dla mnie ciekawy i skłaniający do refleksji.
Rekrutacyjne zadanie
Starałem się podejść do tego zadania z jak najmniejszym entuzjazmem, choć czułem od początku dość duże napięcie, więc starałem się do zrobić w najoptymalniejszym dla siebie stanie, czyli takim, w którym obniżam wartość danego zadania niemalże do zera. W stylu „kuźwa, nie chce mi się tego robić”. To zdecydowanie zmniejsza ciężar i ważność całego wydarzenia.
Całkiem przyjemnie oglądało mi się ten materiał, robiłem notatki z ciekawymi fragmentami, przygotowałem się technicznie. Powiem tak, naprawdę się w to zaangażowałem i robiłem to z lekkością. Jakbyście szukali kogoś do takiej roboty, czyli obejrzenie materiału, wycinka, montaż, opis + hashtagi, to polecam swoją skromną osobę.
Podsumowanie
Jeśli chodzi o poczucie własnej wartości, to poszło do góry. Sam siebie bym wybrał do tego zadania i to jest dla mnie fajne doświadczenie i nowe przekonanie. Nie szukałem w sobie braków, że jestem niewystarczający, że inni zrobią to lepiej. Tym razem było inaczej. Finalnie współpracę nawiązano z kimś innym. Nie obrażam się na świat i nie zamykam drzwi. Ostatecznie nic się w moim życiu nie zmienia i materialnie zostaje po staremu, szkoda, bo już oglądałem Audi A5 na OLX xD
Jestem bogatszy o nowe doświadczenie, o swoje reakcje oraz o pracę wewnętrzną, którą wykonałem. Zobaczymy, co przyniosą następne tygodnie tego roku.
Więcej wpisów z codziennych zwykłych chwil:
Harmonia codzienności
Małe rzeczy – Jeśli nie potrafisz cieszyć się z małych rzeczy, czy będziesz potrafić cieszyć się z tych większych?
Perfekcyjna sobota – koncert mis i gongów, derby piłki nożnej i wyjście do klubu
Share this content:
