A state of trance – Armin van Buuren

Jak wylot do Warszawy, to i czas na relację z eventu A State of Trance… Impreza odbywała się na stadionie Legii Warszawa, miejscu osobiście bliskim memu sercu ze względu na sympatię do tego klubu. Event przy Łazienkowskiej rozpoczynał się o godzinie 16. Jednakże przyleciałem sam i szedłem sam, to nie paliło mi się być tam tak wcześnie, zresztą przyleciałem tam tylko na Armina van Buurena.

Persona – przed koncertem

Żeby nie było tak tylko koncertowo, to jednym ze snów przed wydarzeniem był sen o koncercie – na głównej scenie były czytane moje gorzkie żale. Po tym wydarzeniu nie uruchamiałem komputera i nie dotykałem telefonu przez dwa dni. Dlaczego? Z lęku przed oceną albo z lęku, że coś „odwaliłem”. Sen z tłumem ludzi to najczęściej sen o personie – czyli masce, którą zakładamy do świata. Dla mnie to było krótkie przesłanie: chłopie, leć się baw i nie patrz na innych, skup się na sobie i zabawie. I z takim zamiarem poleciałem na ten event.

Poczucie niewidzialności

Jak impreza, to pełne spuszczenie ze smyczy – kilkumiesięczną abstynencję odstawiłem na bok i pozwoliłem sobie na małe co nieco. Na imprezę udałem się w okolicach godziny 19. Przez cały event miałem wrażenie, jakbym był niewidoczny dla innych ludzi. Nie poznałem prawie nikogo. Nawet na fajce nikt nie chciał ode mnie ognia ani papierosa, co jest niezwykłą rzadkością. Jedyną osobą, którą „poznałem”, był „Hunter” — amerykański żołnierz, który zaproponował mi i innemu gościowi, że kupi nam piwo. Dlaczego Hunter? Koleś wyglądał jak z amerykańskich filmów… Jedna z najpopularniejszych osób w collegu, wysoki, przystojny, bogaty i bijący od niego luz niemalże na kilometr. Próbowałem z nim pogadać, ale funkcja rozmawiania po angielsku została wyłączona w mojej głowie.

Armin van Buuren – spełnione marzenie

Nadeszła godzina 21:00 i na scenę wchodzi on — chciałoby się rzec „cały na biało”, ale nie był tak ubrany. The one and only — Armin van Buuren!!! Nie powiem, było to jedno z moich marzeń: uczestniczyć w jego koncercie, także odhaczone! Sztos nutek było pełno, wręcz latałem przy takich hitach jak: Take You There, Follow The Light, Always You – to mój absolutny numer jeden! Goodbye My Love, In And Out Of Love – świetnie odświeżona wersja numeru sprzed 15 lat. Za co kocham trance? Za symfonię dźwięków i przede wszystkim za anielski wokal, który często towarzyszy tym utworom. Przy tej muzyce można zwolnić, wejść w swój trans i po prostu pozwolić sobie popłynąć.

Te nutki to dla mnie genialne kompozycje, nie wypadało zrobić nic innego jak łapki do góry, poskakać i śpiewać ile tchu w płucach. Oprawa wizualana była na wysokim poziomie: światła, lasery no i płomienie, to zawsze zwiększa atrakcyjność koncertu. Scena wyglądała trochę biednie, ale to moje odczucia. Ludzi było bardzo dużo, ale z gracja i elegancja można było przemieścić się niemalze pod samą scenę. Także każdy miał dla siebie swój własny kawałek podłogi.

Powrót po cząstki siebie

Chciałbym napisać, że było zajebiście, ale to zdanie nie będzie prawdą. Mimo świetnej imprezy nie byłem w stanie wykrzesać z siebie euforii, radości i chyba tak już będzie. Takie miejsca nie będą robić na mnie jak kiedyś, tak ogromnego wrażenia. Będąc już w Warszawie na miejscu zdałem sobie sprawę, że wracam trochę po czątki siebie, które zostawiłem tutaj dwa lata temu na pierwszych stacjonarnych ustawieniach systemowych. Końcówka dla mnie była tragiczna, Armin grał F2F z Johnem Summitem, zaczęli puszczać taką łupankę, do której mam ogromną awersję. Jednakże nie żałuję wyjazdu, a być może wybiorę się jeszcze nie raz, jak będzie grał w naszym kraju ten holenderski DJ. Powrót Boltem do hotelu, brak awantur, było spokojnie i kulturalnie. Rano bez kaca i trzeba było szykować się na powrót do domu. Poniżej kilka filmików z samego koncertu mojego wykonania oraz link do całego seta na YouTubie.

Odnoszę wrażęnie, że większą radość i wiecej emocji mam słuchajac setu z koncertu niż będą tam na miejscu, ale to takie moje lekkie spostrzerzenie.

Link do seta na platformie youtube – https://youtu.be/AhlwTljZafo?list=RDAhlwTljZafo

Więcej wpisów z eventów muzycznych:
ParkBeats Festiwal – wpis z festiwalu muzyki elektronicznej w Iłowej
Dawid Podsiadło – wpisy z koncertu Dawida Podsiadło w Poznaniu część 1 i część 2
Winobranie 2025 – wpis z winobrania w Zielonej Górze
Imagine Dragons – wpis z koncertu Imagine Dragons w Pradze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *