Ahh, to będzie mój ulubiony wpis. Przy wybieraniu talentów i umiejętności, po trzydziestym czwartym roku życia wybrałem lenistwo i spanie. Wcześniej spałem głównie, aby kac minął teraz zanurzam się w rzeczywistości sennej. Poprzednie wpisy były krótsze ten może mieć odrobinę więcej treści i ma dużą warstwę symboliczno-archetypową dla mnie.

Co ciekawe często przed zajęciami weekendowymi z psychotroniki mam istne trylogie senne. Swoje sny interpretuję najczęściej według Junga. Czyli w snach wszystko to ja. Na pierwszy plan idzie emocja podczas snu lub po przebudzeniu, następnie symbol, osoba, przedmiot w pierwszej kolejności według mojej interpretacji i znaczenia, a jeśli nie mam żadnego pomysłu co to mogło oznaczać, wtedy sięgam do symboliki zbiorowej i ogólnej.

Kundalini/Indywiduacja – reorganizacja

Pierwsza scena podczas pełni księżyca staliśmy przy dużym grobowcu, który musieliśmy postawić na nowo. Zadanie wykonane dość szybko po czym w tym miejscu wyrosły winogrona. Kij wie skąd powstała krypta z której wyszedł człowiek. W tym momencie poczułem lęk. Finalnie tą osobą był znajomy z pracy. Pytam się jakim cudem on tam wszedł bez żadnego strachu czy lęku, po czym inny znajomy odpowiedział mi: „To nie jest tak, że on się nie bał. Trochę to trwało zanim tam wszedł”.

Druga scena – Byłem na wycieczce, wszyscy byli w parach, a ja jak zwykle sam. W końcu po czterech dniach przyszła kobieta o dobrze znanym mi imieniu (nie to nie imię bananowej xD), pytam jej dlaczego tak późno przyszła ?! Nie udźwignąłbyś tego wcześniej Pawełku, ta odpowiedź wystarcza mi w zupełności.

Scena trzecia – Dostałem nowy telefon komórkowy. Samsung A73 (taki nawet nie istnieje)

Wnioski: Grobowiec i prace przy nim to nic innego jak przebudowywanie nieświadomości lub podświadomości, lęk podczas tego snu to naturalna reakcja, ta emocja nie była na tyle silna, aby doszukiwać się głębszych korzeni. Na siłę można by dorzucić coś o pełni księżyca albo winogronach, ale to zbędne. Scena druga to dla mnie istny majstersztyk mojej psychiki. Poprzez zwykłe spędzanie czasu do mojej mądrej główki wreszcie został wbity zdrowy i zakorzeniony wzorzec relacji. Jak to może i przede wszystkim jak to powinno wyglądać, wzór i archetypy zostały odkryte i zapisane w podświadomości. Zgadzam się w 100% bez pracy własnej jakkolwiek dobrej osoby bym nie trafił, nie udźwignąłbym tego. Ostatnia scena jest dość prosta. Telefon = układ nerwowy, w ciągłej przebudowie ale z nowymi podzespołami z większą przepustowością. Mogę działać intensywniej, bez zawieszania się systemu.

Kundalini/Indywiduacja – świadome śnienie

Siedziałem w skromnym pokoju wraz ze swoim znajomym, na biurku miał dziennik snów. Zdziwiony pytam: Ty kurwa ogarniasz symbolikę senną? No pewnie, że tak, robię to od zawsze. To jest dziennik snów Twojej koleżanki….. (żadna koleżanka xD) Podekscytowany pytam, czy mogę to otworzyć i poczytać. Pewnie, że możesz. O kurde ile tu jest snów o mnie, ale moją uwagę przykuł jeden fragment. Paweł Ulewicz – transformacja kundalini. Było tam 5 punktów, zapamiętałem pierwszy UNSEALED– odpieczętowany. Czy może być coś bardziej oczywistego niż to, że czytam we śnie o procesie, jednocześnie budząc Kundalini w rzeczywistości, no pewnie że nie. Dodatkowo pytam kumpla, a wiesz że możesz śnić świadomie? No wiem, powinienem praktykować gest podnosząc dłonie do góry i z zachwytem zadać sobie pytanie: „Czy ja śnię??”. Kurka i to się w tym śnie wydarzyło, ale ja nie załapałem tego triggera. 

Wnioski: Umiejętność świadomego śnienia została odblokowana, ale zadziała w czasie w którym jaźń zdecyduje, a nie część egotyczna. Lucid Dreams potrzebuje silnej struktury, która wciąż się buduje. W tą strukturę wchodzą: silne ego , stabilny układ nerwowy, braku lęku, braku chaosu emocjonalnego, brak projekcji. Moja psyche mnie ochroniła przed zbyt wczesnym wejściem w kontrolę. Najpierw fundamenty później poziom ekspercki. Dziennik snów mojej koleżanki to o mnie to nic innego jak, anima – czyli wewnętrzny obraz kobiety w mężczyźnie. Widocznie od zawsze miałem dryg do snów, ale po prostu nie zwracałem na nie uwagi.

Kundalini/Indywiduacja – odcięcie projekcji, iluzji, energetyczne

Boże jak ja czekałem na coś takiegoScena pierwsza w tej części nastąpił wyrzut złości, agresji, ale obraz tego snu był dla mnie niedostępny, nie musiałem tego oglądać, ale miałem to poczuć. Scena druga tutaj już mi się w chuj podobało. W moim mieszkaniu były ustawienia systemowe, prowadziła je Anna, znana mi terapeutką u której byłem na ustawieniach Hellingerowskich. Pytam Anki co ja mam z nią zrobić??? (czytaj z owocem tropikalnym xD) Oddaj ją do męża, no kurwa genialny plan. Poprosiłem kobietę, która była z nami w tym pomieszczeniu czy będzie ją reprezentować, poprosiłem o wejście w role, chwyciłem za ręce i zapytałem jak się czuje? Odpowiedziała, że czuje się rewelacyjnie.

Scena trzecia Dzwoniłem do szefa, że nie będzie mnie w pracy i mogę trochę chorować. Pojawi się psychosomatyka (szef do mnie mówi, że tak będzie, bo sobie czegoś nie dopowiedzieliśmy… w zamyśle tej osobie z pracy). Wkurwiło mnie to i nie chciałem już słuchać tego pierdolenia, że powinniśmy sobie coś przegadać. Scena czwarta Tutaj troszczyłem się o chorą kobietę, prowadziłem ją do toalety. wyglądała tragicznie jak po chemioterapii. Prowadziłem ją do toalety, aby to „gówno” oddać do kibla. Troska była duża, opiekowałem się tą kobietą do samego końca.

Wnioski: To jest odpowiedź na rzeczywistość. Któregoś dnia stanąłem i pomyślałem: „Kurwa to się ciągnie za długo, mojej energii idzie w chuj, a nic nie dostaję w zamian”. Sen z ustawieniami systemowymi to majstersztyk, nie byłem pewny czy zrobić te ustawienia czy to już za mną. Zrobiłem najprostszą sesje. Kartki papieru, szacunek, wdzięczność i oddałem to co nie należy do mnie. W ostatniej scenie schorowana kobieta to moja wewnętrzna anima – zniszczona całą tą historią. Złość, agresja – to senna regulacja emocji. Psychosomatyka to cena za puszczenie tej historii, którą w pełni akceptuję.

Kundalini/Indywiduacja – koniec projekcji

Lokalizacja to miejsce pracy, ale zupełnie nowe. Była tam Patrycja (jedyna partnerka z którą byłem w dłuższym związku. Nie widziałem jej lata, a od 3 lat nie żyje) Bez zastanowienia podszedłem się z nią przywitać, a zarazem pożegnać. Uścisk dłoni był tak symboliczny i mówi więcej niż wszystko co napiszę. Dziękuję Ci, jest też druga strona medalu. To też była projekcja animy w rzeczywistości, ale na tamten moment to było dla mnie prawdziwe, za co jeszcze raz dziękuję. Symbolicznie we śnie pojawił się Krzysio i zapytał mnie „Czy to nie była pierwsza miłość mojego świata?” No kurwa była…

Na koniec przyszedł Adaś mój przełożony z prawdziwej pracy. Przyszedł w żółtej czapce z daszkiem z napisem Lion xD. Coś mi pierdoli Time Protocol, ale go nie słuchałem, bo pochłonęła mnie nostalgia. Btw. Adaś często we snach był postacią reprezentującą duszę. Btw Patrycja, z daleka wyglądała jak ona, jednak z bliska to już nie była jej twarz: popuchnięta, usta duże i też spuchnięte, zmęczona i styrana życiem. Myślałem, że Adaś tym razem nie był reprezentantem duszy. Nic bardziej mylnego, po prostu nie było czasu przy tym siedzieć, następne procesy czekały…

Podsumowanie

Sny są lustrem procesu. Pokazują to, czego świadomość jeszcze nie widzi: koniec projekcji, integrację animy, reorganizację układu nerwowego i powrót energii do środka. Snów było o wiele więcej, ale wybrałem według mnie najistotniejsze. Nie opisałem najbardziej żywego, hiperrealistycznego snu, czułem w tym śnie wszystko. Po przebudzeniu, wstałem, zapisałem to co zapamiętałem, emocje po przebudzeniu jak na grzybach, ego rośnie, co napawa optymizmem.

Update: 01:11 13.06.2026

No i stało się w nocy z 12 na 13.06.2026 po raz pierwszy śniłem świadomie. Po krótkiej chwili wstałem i postanowiłem spisać swoje doświadczenia. Spojrzałem na telefon 01:01 – kocham taką symbolikę, początek, brama, reset. Na początku warto wspomnieć o panice, gdy dostajesz lęku, strachu, zaczynasz się dusić. Trzeba pamiętać, że to Twoja rzeczywistość i oddychać. Ostatnim mini atakiem paniki był moment wyjścia ze snu. Nie miałem w menu przycisku wyjścia i zapomniałem o symbolu wyprowadzającym mnie ze snu. Wciąż oddychasz i po prostu czekasz.

No kogo ja kurwa mogłem chcieć przywołać xD Powiedziałem dwa razy przywołuję osobę o imieniu i nazwisku… i chuj error na konsolecie, finalnie „coś” się pojawiło, ale to była najprawdopodobniej moja anima. Na bank to była anima bo byliśmy jak złączone kotki – ja niebieski, anima fioletowy. Tutaj pojawił się ciekawy moment, bo był wielki NPC (postać), który przeszkadzała i próbowała przerwać ten proces. To było ego. Przecież to samo się łączy w moja symbolikę, nazywam się „kotem” duchowości to i taki obraz przybrałem, mam wielkie ego to i takie się pojawiło…

Udało mi się trzy razy przywołać swoją podświadomość, zapytałem jak się nazywa i Rila jest drugim członem, a pierwszego nie pamiętam niech będzie Master Rila. Na pytanie, kto jest ważniejszy czy świadomość czy podświadomość, system się zawiesił… i jakby podświadomość „umarła” chyba z załamania xD Przepraszam…Rzeczywistość senna była na wzór gwiezdnych wojen i w tych klimatach się toczyła. Nie pamiętam czy chciałem lub czy się czegoś uczyłem. Dziękuje za to doświadczenie i gratuluję. Dzięki „11”. PS. moment spojrzenia na dłonie, które były zniekształcone, tym razem zadziałał perfekcyjnie.

Seria wpisów

W następnych częściach pojawią się wpisy dotyczące: moment zawieszenia i ostatnim na ten moment będą wizję, symbolika i archetypy.

Link do części pierwszej – Kundalini/Indywiduacja – początek
Link do części drugiej – Kundalini/Indywiduacja – energia
Link do części trzeciej – Kundalini/Indywiduacja – codzienność
Link do części czwartej – Kundalini/Indywiduacja – ćwiczenia i praktyki oddechowe

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *