Kundalini/Indywiduacja – wizje

Zbliżamy się do końca serii wpisów o procesie indywiduacji i przebudzenia kundalini. Zrezygnowałem z wpisu pod tytułem: „moment zawieszenia”, wspomnę o tym tutaj. Wizje to nieodłączna część moich procesów. Pierwsze z nich pojawiały się podczas pierwszych medytacji, śledziłem je z takim zaciekawieniem jak największe imprezy sportowe przed telewizorem. Poniżej kluczowe definicje, które pomogą rozumieć temat.

Wizje hipnagogiczne to żywe obrazy i dźwięki pojawiające się na granicy jawy i snu. Wynikają z przechodzenia mózgu w stan głębokiego relaksu, co osłabia kontrolę ego. Dzięki temu na powierzchnię swobodnie wypływają treści z naszej podświadomości.

W ujęciu Junga to bezpośredni portal do nieświadomości zbiorowej i świata archetypów. Z perspektywy duchowej to moment poszerzenia percepcji i aktywacji wglądu. W tej przestrzeni Jaźń przekazuje nam skondensowane, mistyczne odpowiedzi i drogowskazy.

Archetyp to uniwersalny, głęboko zakorzeniony w naszej podświadomości wzorzec postaci, roli lub zachowania, który wywołuje w nas silne emocje i przekonania. To stały element ludzkiej psychiki, który sprawia, że intuicyjnie rozumiemy pewne cechy bez potrzeby ich tłumaczenia. Na przykład archetyp Jamesa Bonda (Agenta 007) natychmiast kojarzy nam się z chłodem, brakiem emocji, opanowaniem i bezwzględnością w działaniu.

Kundalini/Indywiduacja – Yin i yang

Po śnie, gdzie pomagałem uzdrowić jeden z silniej zakorzenionych archetypów, a mianowicie archetyp matki – to fundament uzdrowionej animy, po wybudzeniu pojawiła się wizja hipnagogiczna. Na samym początku rozbłysło żółte światło, po czym na niebie ukazał się potężny symbol Yin i Yang. Po chwili symbol zdublował się i zanim zdążyłem zadać pytanie, dostałem odpowiedź: „Lecimy w świat szukać drugiej osoby”.

W takich wizjach najważniejsze jest czucie. Dość często o tym zapominam i przez logiczne analizowanie przerywam „seans”, a to przecież czysta nagroda od własnej psychiki. Dokładnie tak było i tym razem, zaraz po Yin i Yang pojawiła się sowa, która tryskała energią bezpośrednio na moją Animę i Animusa.

Wnioski: Symbol Yin i Yang to nic innego jak pełna integracja przeciwieństw: męskiego z żeńskim, światła z cieniem, być może świadomego z nieświadomym. Był to pierwszy tak wyraźny znak osiągnięcia wewnętrznej indywiduacji. Co oznacza symbol odlatujący do drugiej osoby? Gdy psyche osiąga wewnętrzną jedność, jest gotowa przestać projektować swoje braki na oślep. To jest gotowość do relacji bez projekcji. Nie w sensie konkretnej przeznaczonej mi osoby, bo na ten moment uważam, że taka nie istnieje. Wierzę jednak, że istnieje osoba dopasowana do mnie archetypowo – ta, której profil przez ostatnie dwa lata odkrywałem w swojej podświadomości.

Te wizje pokazały mój dojrzewający obraz Animy (wewnętrznej kobiety), która integrowała się etapami. Łącząc cechy różnych archetypów: od czystej opiekuńczości, przez dziką i mądrą Wiedźmę, aż po dojrzałość z energią dziecięcej lekkości. Wszystkie te cechy: troska, blask, opiekuńczość, lekkość, naturalność, dziecięca radość, stabilność, dojrzałość, dzikość, seksualność i mądrość – spotkały się w jednym punkcie. Pojawiająca się na końcu sowa to archetyp mądrości i wyższej perspektywy. To znak, że moja świadomość weszła na wyższy poziom, a wewnętrzne męskie i żeńskie pierwiastki dostały solidne, duchowe zasilanie.

Kundalini/Indywiduacja – Naruto six-path

Nie mogłem dostać czystszego i precyzyjniejszego obrazu. Jak wielokrotnie wspominałem anime i gry komputerowe to jest świat, który doskonale rozumiem i nie muszę szukać w nich symbolicznych znaczeń, bo je doskonale znam. Pojawił mi się główny bohater, jak i sam imiennik: Naruto w trybie Six-Path (Mędrca Sześciu Ścieżek). Na pięknym energetycznym niebieskim tle. Obraz ten rósł z każdą sekundą, aż przekroczył granice mojej percepcji.

Wnioski: Naruto w trybie Six-Path to: pełnia mocy (oczywiście to jest przesadzone, bo potencjał człowieka może stale rosnąć, ale ma pewne ograniczenia), równowaga energii, przekroczenie ego, połączenie ludzkiego i duchowego, połączenia światła i cienia. Niebieskie tło to może być symbol: spokoju i klarowności, intuicji, duchowości. To definicje ogólne, a dla mnie? Naruto to świetny bohater, osiągający swoje cele, mający swój cień na zewnątrz w postaci Sasuke. A kim jest Sasuke, to przyjaciel Naruciaka. Przez całą serię główny bohater próbuje ściągnąć przyjaciela, a zarazem rywala, z powrotem do domu…

Czyste serce to jego również domena. Cień wewnątrz to jego bestia (Kyubi), finalnie Naruto wydobywa moc właśnie ze swojego cienia tak jak jest to najczęściej przedstawiane w dynamice światło i cień. Główny bohater nie walczy ze swoim cieniem/demonem, ba nigdy nawet nie próbował. Powoli oswaja go w sobie, powiedziałbym nawet, że próbuje go pokochać, zrozumieć, zobaczyć, poczuć w sobie. Na początku mu się to nie udaje, bo cień przejmuje nad nim kontrolę, ale Naruto ma swoich Mistrzów przy sobie, którzy dbają o jego rozwój.

Naruto to postać, która mimo traum i lęków, dalej potrafi cieszyć się życiem. Wierzy w ludzi mimo rozczarowań z nimi związanych, światło w nim nigdy nie gaśnie. Finalnie w serii udaje mu się spełnić jego najskrytsze marzenie, czyli zostać Hokage i założyć rodzinę. Jak każdy archetyp ma też swoje ciemniejsze strony. Jest uparty jak osioł. Nie szanuje cudzych wyborów i/lub granic. Precyzując Sasuke nie chce wcale wracać do domu, a Naruto na siłę chce go ściągnąć. Zachowania głównego bohatera często są impulsywne i zachowuje się jak dziecko.

Kundalini/Indywiduacja – Wyrzucenie z pracy

To nie była wizja hipnagogiczna, tylko sen. Jeden z tych niezwykle wyraźnych i najbardziej fascynujących. Chodziłem w nim po firmie i pytałem ludzi, czy to prawda, że bananowa ma zostać wyrzucona (a dosłowniej wyjebana) z pracy. Potwierdziły mi to trzy osoby. Idąc teorią o symulacji rzeczywistości, zasadzie lustra czy osobie, która była „odpowiedzialna” za zapalnik mojej transformacji, to jej czas minął. Lustro działa tak długo, jak jest potrzebne, a od dawna nie widzę w niej swojego odbicia. Jeśli koncepcja bliźniaczych płomieni rzeczywiście istnieje, to jej rola w moim życiu dobiegła końca.

W rzeczywistości po tym śnie wewnętrznie przeżywałem coś na wzór „żałoby”. Towarzyszył mi cięższy oddech w klatce piersiowej, chwiejne emocje, a w najmniej odpowiednich momentach potrafiłem nawet uronić kilka łez. Piękna to była iluzja i potężna projekcja z mojej strony, nie dziwne więc, że w taki sposób żegnam koncept, który sam tak misternie wykreowałem we własnej głowie. Ten sen nie jest proroctwem ani zapowiedzią wydarzeń w realnym świecie. To symboliczny obraz końca projekcji i roli, jaką ta osoba pełniła w mojej psychice.

Aż chciałoby się powiedzieć: „Skoro znikasz wewnątrz, zniknij i na zewnątrz”, ale wiem, że to mocno życzeniowe myślenie. Co ciekawe, moja energia Kundalini wystrzeliła w górę kilka razy na samą myśl o tym, że ona ucieknie z mojego otoczenia. Ciało reagowało potężnie, mimo że realnie nie mam żadnych dowodów ani przesłanek, by miało to nastąpić. A może jednak powinienem bezgranicznie zaufać temu, co podpowiada mi intuicja i co przychodzi ze snów.

Kundalini/Indywiduacja – Mały goku i bomba atomowa

Końcówka snu – zabrałem coś małej dziewczynce wbrew ogólnie panującym zasadom. Po czym jakby wyciągnął się korek w wannie i wessał wszystko do środka. Od razu hipnagogia – tym razem pojawiła mi się postać z Dragon Ball xD Mały Goku. Po czym odpalił tryb SSJ, pojawił się jakiś zbój, ale w sumie nie chciało mi się tego oglądać do końca. Wydaje mi się, że Kundalini przeskoczyło wyżej, a mianowicie z czakry gardła do czoła. Objawia się to lekkim bólem głowy (moment, gdy energia pójdzie za szybko do góry) jak i ziewaniem kilka razy pod rząd.

Dopełnieniem tego etapu była kolejna hipnagogia: widowiskowy, potężny wybuch bomby atomowej. Żeby jednak w tej opowieści nie było zbyt „magicznie” i odklejenia od rzeczywistości nie wygrało, muszę dodać ważny kontekst. Przed tą atomową wizją spędziłem prawie trzy dni w domu, bezczynnie leżąc i regenerując siły po wcześniejszych procesach. Ten nuklearny wybuch w mojej głowie zadziałał jak gigantyczny, fizyczny zastrzyk energii życiowej. Natychmiast wrócił mi apetyt, więc poszedłem najeść się jak prosiaczek w McDonaldzie – dosłownie pod sam korek. Po wszystkim zrobiłem długi spacer, czując, jak z każdym krokiem znowu wraca do mnie czysta, radość z życia.

Podsumowanie

Ten wpis miał być ostatnim — tak to sobie zaplanowałem. Wizje, symbole i archetypy wydawały się naturalnym zakończeniem całej drogi. Ale psyche miała swój własny plan. Na zwieńczenie tej serii pojawi się jeszcze jeden wpis: „kreatywność”. Bo to, co wydarzyło się ostatnio, przyszło do mnie w sposób absolutnie naturalny — bez wysiłku, bez planu, bez oczekiwań. Z dużą liczbą synchroniczności, czyli dokładnie tak, jak lubię.

Link do części pierwszej – Kundalini/Indywiduacja – początek
Link do części drugiej – Kundalini/Indywiduacja – energia
Link do części trzeciej – Kundalini/Indywiduacja – codzienność
Link do części czwartej – Kundalini/Indywiduacja – ćwiczenia i praktyki oddechowe
Link do części piątej – Kundalini/Indywiduacja – sny


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *